Defense Mechanism: Staying Alive, Healthy and Sane. Mechanizm Obronny: Jak zachować życie, zdrowie i zmysły?

Easy Dishes ToMake For Your50th BirthdayDinner Party (2).png

Hey there! You know what?

I passed all of my exams and it means only one thing: three more weeks and I’ll be defending my master’s thesis! It also means that I’m in the middle of an exhausting preparation period and oh boy, I’m learning a lot: not only from my textbooks, but also from my own experience!

I thought it would be cool if I share some of these lessons – so say hi to my new series: The Defense Mechanism, where I’ll be sharing my defense-related wisdom : )  Today I’m going to be talking about staying sane and relatively healthy when preparing for the Judgment Day. So…

Overwork. Surprised? Well, sorry, but I will not tell you not to overwork, because we both know that you will. It’s obvious – you are preparing for the final battle and if there’s ever the right time to get yourself to the extreme point of intellectual exhaustion, it’s now. The trick here though is to do it in a smart way. You are going to use a lot energy, but use it on things that work for you and will get you further in that process. Are you a note-taker? Then spend hours taking notes. Do you study best at night? So don’t push yourself to go through your books at noon! Reflect on what works for you best and do as much as you can.

Be an egoist and focus on yourself. An unpopular opinion, huh? Whatever! We – the smart kids, the hard workers, the achievers – usually feel responsible for our friends, partners and families. But aren’t we just pumping our egos when believing that everyone else needs our help? Your boyfriend knows how to do the laundry and your mom has friends she can talk to (and if she doesn’t, she’s a grown up and it’s her responsibility!). Now I’m not talking about real crisis situations, but they are RARE. What I’m trying to say, is that it’s really the time you take care of yourself first. And I promise, you’re doing everyone a huge favor – at least nobody is going to have to pick up your cold corpse from the hospital when you decide to throw yourself from a library’s window.

Keep track of your thoughts. Ever heard of cognitive distortions? You know, the double standards that we hold, negativity bias, emotional reasoning and all the shoulds, coulds and haves? It’s important to educate yourself on how your own stressed mind is tricking you into following destructive cognitive patterns. Stay tuned, cause you will find more on that in my Mental Mondays series!

Keep a healthy routine. I feel like this is so, so important. From time to time we’re all tempted to push ourselves a little bit more, pull an all-nighter and prove ourselves that we can do it. But hey, if you don’t rest, your body will eventually crash down. Regular, balanced work is way more efficient than those spikes of activity that will only leave you twice as exhausted. So go for 8 hours a day instead of working for 24 hours and then dying for 48 more.

Don’t go for any big changes. Stress and frustration often leads us to feeling this strong, urgent need for dramatic changes. Re-designing your apartment. Cutting of all of your hair and dying whatever remains blue and red. Breaking up, getting engaged. Starting a blog (sounds familiar? I’m learning from my own mistakes!). Suppress that need. Stick to your usual, boring, balanced rhythm. And if you still feel like changing your entire life after your defense, then nobody (including me) will stop you!

Cut down the negative self-talk. Get your shit together, you lazy fuck. How can you not know it, you retard? Keep going, you weak bitch. I know it’s drastic, but… Doesn’t it sound kinda familiar?  Ok, then STOP. Just stop. Would you ever say that to a friend? To your dad? To your beloved dog or cat or a goldfish? I hope not. So why the hell are you saying that to yourself? It’s true we need to motivate ourselves, but instead of being the mean, grumpy coach, become your own hot cheerleader. Who’s the champion? You’re the champion! You’re a fucking beast! Go, go, go! You can and you will do it! 

Get social. But not too social. Despite all individual differences, we all are social animals and even though it’s probably more crucial for extraverts than for introverts, we all need to hang out with other human beings from time to time. So find 30 minutes to go for a walk with a friend, have dinner with your family or chat to a fellow stressed student (about something that is not related to studying). At the same time listen to yourself if you feel like you need more me time. They will all survive a day or two without your presence!

Take care of your body. You probably will lose some weight, some hair and your nails will get all brittle and disgusting anyway. But if you don’t take proper care of your organism, this period of increased stress can bring you way more serious consequences. So remember to eat, sleep and excercise. If you’re taking any meds – take them regularly. And if something still doesn’t feel right, go get yourself checked by a doctor.

Acccept help. I know it’s a hard one. Probably the hardest for some. If you’ve come this far, you’ve probably been in multiple situations in which you could count only on yourself. It’s your success. Your achievement. And it’s cool to think you’re the only one to take all the credit. But accepting help (or asking for it!) doesn’t mean you’re weak. It’s actually means the exact opposite: being able to admit that you just need a hug, a talk or an ugly cry in your sister’s arms, is a sign of self-awareness and pure strenght.

Okay-kay, that would be it for now. Any other ideas or tips? Any thoughts? Go ahead and share! ❤

Later!

N.E.

And remember to BE KIND, because everyone is fighting some kind of a battle!

biu

Hej! Wiecie co?

Zdałam wszystkie egzaminy, a to oznacza tylko jedno: za trzy tygodnie podchodzę do obrony pracy magisterskiej! Co jest równoznaczne z faktem, że znajduję się w połowie wykańczającego maratonu przygotowawczego i, jejku jejku, ileż ja się uczę! Nie tylko z książek, ale i… przez własne doświadczenie.

Pomyślałam sobie zatem, że fajnie by było gdybym podzieliła się odrobionymi lekcjami. A zatem szykujcie się na nową serię: Mechanizm Obronny, w której to postaram się zawrzeć moją mądrość związaną z obroną ; ) Dzisiaj chcę pogadać o tym, jak zachować życie, zdrowie i zmysły podczas przygotowań do Dnia Sądu. A więc…

Przepracowuj się. Zaskoczony? No to sorry, ale nie powiem Ci, że masz się nie przepracowywać, bo obydwoje wiemy, że będziesz. To oczywiste – w końcu przygotowujesz się do walki ostatecznej i jeśli kiedykolwiek jest dobry moment, by wyżyłować się do spodu, to właśnie nastał. Sztuczka polega jednak na tym, żeby robić to w mądry sposób. Skoro i tak wykorzystasz mnóstwo energii, to przynajmniej zużyj ją na rzeczy, które działają dla Ciebie i które popchną Cię o krok dalej w całym tym wykańczającym procesie. Najlepiej czujesz się robiąc notatki? To spędzaj na tym całe godziny! Lepiej uczysz się nocą? Więc nie zmuszaj się do czytania podręczników w południe! Zastanów się, co najlepiej działa w Twoim własnym przypadku i pracuj w ten sposób najwięcej, jak się tylko da.

Bądź egoistą i skup się na sobie. Mało popularna opinia, co? Wszystko mi jedno! My – ci mądrzy, ci ciężko pracujący, ci z wielkimi osiągnięciami – często czujemy się nieprzytomnie odpowiedzialni za naszych bliskich. Ale czy wiara, że wszyscy potrzebują naszej pomocy nie jest tylko przejawem pompowania sobie ego? Twój facet wie jak zrobić pranie, a Twoja mama ma przyjaciół, z którymi może porozmawiać (a jeśli nie ma, to sorry, ale jest dorosłym człowiekiem i to już jej odpowiedzialność). I nie mam na myśli prawdziwych sytuacji kryzysowych, ale wiadomo, że te zdarzają się niezwykle rzadko. Chodzi o to, że dbając o siebie wyświadczasz innym raczej sporą przysługę. Pomyśl, że nikt nie będzie przynajmniej musiał odbierać Twoich zimnych zwłok ze szpitala, gdy zdecydujesz się na skok z bibliotecznego okna.

Obserwuj swoje myśli. Słyszałeś/aś kiedyś o zniekształceniach poznawczych? No wiesz, podwójnych standardach, negatywnej tendencyjności myślenia, emocjonalnym wnioskowaniu i wszystkich tych powinienem, mógłbym, muszę? Ważne, żebyś nauczyła się rozpoznawać sposoby, na które Twój własny, zestresowany umysł próbuje narzucać Ci destrukcyjne wzorce myślenia. Uwaga, więcej na ten temat znajdziesz w moich Psychicznych Poniedziałkach!

Zadbaj o zdrowy rytm życia. To jest, moim zdaniem, nieprzytomnie ważna zasada. Od czasu do czasu wszystkich nas kusi żeby popchnąć siebie samych o krok dalej, zarwać noc i udowodnić sobie samym, że kto, jak nie my. Ale hej, prędzej czy później organizm popędzany w ten sposób nie wytrzyma i zwyczajnie się załamie. Zrównoważona, regularna praca jest o wiele bardziej skuteczna niż nagłe skoki aktywności, które tylko zostawią Cię podwójnie wykończonym. Więc polecam raczej zapieprzać codziennie przez 8 godzin, niż zajechać się przez 24, a potem umierać przez kolejne 48.

Nie decyduj się na żadne wielkie zmiany. Stres i frustracja często sprawiają, że nagle zaczynamy czuć tę nagłą, silną potrzebę dramatycznych zmian. Przemeblowanie całego mieszkania. Obcięcie włosów i pofarbowanie tego, co zostanie, na czerwono i niebiesko. Zerwanie z kimś albo nagłe zaręczyny. Założenie bloga (brzmi znajomo? Uczę się na własnych błędach!). Powstrzymaj tę potrzebę. I lepiej trzymaj się starego, nudnego trybu życia. A jeśli po obronie nadal będziesz czuł, że musisz zmienić całe życie, nikt (łącznie ze mną) nie będzie Cię powstrzymywał.

Skończ z negatywnym auto-dialogiem. Weź się w garść, ty pieprzony leniu. Jak możesz tego nie wiedzieć, głupia debilko? Zachrzaniaj dalej, durny słabeuszu! Drastyczne, wiem, ale… Nie brzmi to trochę znajomo? Ok, więc przestań. Po prostu PRZESTAŃ. Czy wyraziłbyś się w podobny sposób w stosunku do swojego przyjaciela? Do taty? Do ukochanego pieska, kotka, złotej rybki? Mam nadzieję, że nie! Więc dlaczego miałbyś zwracać się w taki sposób do samego siebie? Jasne, że musimy czasem zmotywować samych siebie, ale zamiast być zrzędliwym, wrednym trenerem, lepiej stań się własną cheerleaderką. Kto jest mistrzem? Ty jesteś, kurde, mistrzem! Jesteś bestią! Dajesz, dajesz, dajesz! Uda Ci się! 

Wyjdź do ludzi. Ale nie za bardzo. Pomimo licznych różnic indywidualnych, wszyscy jesteśmy zwierzętami stadnymi i nawet, jeśli to odnosi się pewnie bardziej do ekstrawertyków, niż introwertyków, wszyscy musimy się czasem spotkać z drugim człowiekiem. Więc znajdź – mimo wszystko! – te 30 minut na spacer ze znajomym, obiad z rodziną albo rozmowę z innym studentem w rozterce (o czymś, co nie jest związane ze studiowaniem). A jednocześnie słuchaj siebie jeśli czujesz, że potrzebujesz raczej chwili samotności. Spokojnie, świat przeżyje dzień czy dwa bez Twojej obecności!

Zadbaj o swoje ciało. Pewnie i tak stracisz parę kilko, trochę włosów, a Twoje paznokcie staną się kruche i obrzydliwe. Ale jeśli nie zadbasz o swój organizm, ten okres wzmożonego stresu może przynieść Ci o wiele poważniejsze konsekwencje. Więc pamiętaj, żeby jeść, spać (jak Tamagotchi…) i ćwiczyć. Jeśli bierzesz jakieś leki – rób to regularnie. I jeżeli coś nadal jest nie w porządku, po prostu idź do lekarza!

Zaakceptuj pomoc. Dobra, wiem, że to trudny kawałek. Dla wielu chyba najtrudniejszy. W końcu dotarłeś tak daleko i pewnie niejednokrotnie mogłeś liczyć tylko na siebie. To Twój sukces. Twoje osiągnięcie. I fajnie jest myśleć, że to tylko Twoja zasługa – niczyja więcej! Ale zaakceptowanie pomocy (albo poproszenie o nią!) nie jest równoznaczne ze słabością. A wręcz przeciwnie – przyznanie, że potrzebujesz by Cię ktoś przytulił, wysłuchał, albo zniósł Twój histeryczny płacz, jest oznaką samoświadomości i czystej siły.

Okay-kay, to by było na tyle! Jakieś inne pomysły? Porady? Przemyślenia? Czekam! ❤

Na razie!

N.E.

I pamiętajcie, żeby być UPRZEJMYMI. W końcu każdy toczy jakąś walkę. 

The Beginning / Zaczynam.

Tthe journey begins — kopia

Hey! You know what?

I will graduate very, very soon. After five years of constant cramming and incredible intellectual growth I will, again, be absolutely free to do whatever I please. I will also be 26 years old and (hopefully temporarily) unemployed. That is why, after googling “What should I do with my life?” three times a day, everyday, for the past two weeks, I decided to take a huge step into the unknown. I decided to bite the bullet, look the abyss into its’ dark, ugly face and change my life.

And that’s exactly why I am now becoming… a lifestyle blogger.

It makes me cry, laugh and burst with pride. All at once. And yeah, it may be a small step for mankind, but it’s a giant freakin’ leap out from my comfort zone. I own a blog! I’m writing my ideas down! I’ll finally have a platform for sharing my thoughts! YAY!

Ok, enough. Now let’s get down to the real business: being a massive control freak I wouldn’t be myself not starting this whole thing with a very specific plan of what its content is going to be like and that’s exactly what I wish to share with you now.

What will you find here?

Mental Mondays: On Mondays I will be discussing mental-health related issues, introducing psychological theories, terms and ideas that I find particularly interesting or simply useful, and attempting on sharing mental-health awareness… What can you expect? A little bit of Sigmund Freud, a pinch of PTSD, a dash of defense mechanisms…Whatever it is, I will always include a source I’ve been using cause hey, let’s be professional here.

Recipes: From time to time – probably more often than not – I’ll be sharing healthy and wholesome plant-based food I enjoy on a regular basis. Being a pretty pragmatic student, I want it to be as nutritious, simple and cheap as possible.  What can you expect? Nutrition-related fun facts. Tips and tricks that will make your cooking easier and healthier. And, most importantly, versatile, human-tested vegan recipes that can usually be prepared in less than an hour!

Everything that’s studying-related: Having studied psychology for 5 years (and having a short fling with a different subject before that happened) I’m now a veteran of note-taking, last minute textbook-reading and neurotic flash-card making. What can you expect? Serious reflections on academic work. Not-so-serious note-taking hacks. And honest reviews of these candy-colored, pastel Stabilo highlighters we all admire from afar.

Health & body-related topics: I’m finally (almost) fine with that lanky body of mine. I’m also finally (almost) fine with that personality I have. I won’t even try to become a self-acceptance guru or anything, but I think I have some good stories to share! What to expect? Low-key, positive fitness advice and talks about physical and mental health, as I deeply believe they’re closely connected.

Everything and anything that didn’t fit in any of the above categories: I’ve always been an unusual girl… My mother told me I had a chameleon soul… And that damn soul of mine is filled with lots of ideas that I simply just have to get rid off. So what can you expect? Posts about books and movies. Reviews. Rants. Moodboards. Playlists. Interviews. And probably some other things that I didn’t think about yet!

What you won’t find: Pure negativity. I hate Hate, bitterness and pointless complaining (being born and raised in Poland I’ve really had enough). What can you expect? That any possible mean comment will make me cry (it doesn’t mean that I am against criticism – as long as it’s constructive and I can learn from it!).

Yup, that’s the rough plan. Now only keep your fingers crossed for me actually sticking to it.

Later!

N. E. 

And remember that everyone is fighting their own battles, so BE KIND!

Tthe journey begins — kopia — kopia

Hej! Wiecie co?

Już za chwilę skończę studia. Po pięciu latach szaleńczej nauki i niesamowitego rozwoju intelektualnego znowu, nareszcie, będę mogła robić co tylko dusza zapragnie. Będę przy tym również dwudziestosześcioletnią bezrobotną (miejmy nadzieję, że tylko chwilowo). Z tej właśnie przyczyny, googlując kluczowe pytanie: „Co mam zrobić ze swoim życiem?”, trzy razy dziennie, codziennie, przez ostatnie dwa tygodnie, postanowiłam zrobić krok w nieznane. Spojrzeć otchłani prosto w jej ciemną, brzydką twarz. Chwycić byka za rogi. Zmienić swoje życie.

I… zostać blogerką lifestyle’ową.

Trochę mnie to cieszy, trochę doprowadza do łez, ale przede wszystkim przepełnia dumą. I jasne, może jest to mały krok dla ludzkości, ale wielki skok dla mnie – prosto poza granice mojej strefy komfortu. Mam bloga! Zapisuję moje pomysły! Wreszcie posiadam miejsce, w którym mogę nieskrępowanie (no, w miarę) dzielić się swoimi myślami! Hurra!

Dobra, już. Teraz pora wracać do interesów: jako maniak kontroli (tłumaczenie z angielskiego to niewdzięczna fucha) nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła całego tego cyrku od spisania bardzo konkretnego planu dotyczącego jego zawartości. I tym właśnie chcę się w tym miejscu podzielić.

Co tu znajdziecie?

Psychiczne Poniedziałki: W poniedziałki będę poruszać tematy związane ze zdrowiem psychicznym – postaram się przedstawiać te psychologiczne teorie, terminy i idee, które wydają mi się szczególnie ciekawe lub użyteczne. Postaram się także szerzyć świadomość, jak istotnymi są higiena psychiczna i troska o zdrowie psychiczne. Czego możecie się spodziewać? Trochę Freuda, szczypty PTSD i odrobiny mechanizmów obronnych…

Przepisy: Od czasu do czasu – pewnie częściej, niż rzadziej – będę dzieliła się przepisami na roślinne potrawy, które jem na co dzień. Jako pragmatyczny student, staram się, by były tak wartościowe, proste i tanie, jak tylko się da. Czego się spodziewać? Ciekawostek związanych z odżywianiem. Zdrowych sztuczek, które usprawnią wasze funkcjonowanie w roli kucharzy. A przede wszystkim różnorodnych, testowanych na ludziach roślinnych przepisów, których przygotowanie rzadko zajmuje więcej niż godzinę!

Wszystko, co związane z nauką: Po nieprzerwanych pięciu latach studiów (oraz krótkim romansie z innym kierunkiem, nim zaprzedałam życie Psychologii), jestem dziś weteranką robienia notatek, czytania podręczników na ostatnią chwilę i neurotycznego trzaskania tzw. flash-cards przed egzaminami. Czego się spodziewać? Poważnych rozważań na akademickie tematy. Mniej poważnych porad poświęconych robieniu notatek. I szczerych recenzji tych cudownych pastelowych highlighterów Stabilo, które wszyscy podziwiamy z daleka.

Tematy związane ze zdrowiem i cielesnością: Mogę powiedzieć, że już (prawie) zaakceptowałam to moje długie ciało. Wreszcie mogę też powiedzieć, że (prawie) zaakceptowałam tę całą moją osobowość… Spokojnie, nie zostanę guru od samoakceptacji! Mam tylko poczucie, że zebrałam kilka historii, którymi mogłabym się podzielić. Czego się spodziewać? Wyluzowanych porad fitnesowych i pogaduszek o zdrowiu fizycznym i psychicznym, ponieważ gorąco wierzę, że są one ze sobą bardzo blisko powiązane.

Całą resztę, która nie zmieściła się w powyższych kategoriach: Ive always been an unusual girl… My mother told me I had a chameleon soul… I ta moja nieszczęsna dusza jest wypchana niesłychaną ilością rzeczy, które chciałabym z siebie wyciągnąć. Czego się spodziewać? Postów o książkach i filmach. Recenzji. Moich bolączek. Moodboardów. Playlist. Wywiadów. I pewnie różnych innych rzeczy, których póki co nie przewidziałam!

Czego tu nie znajdziecie? Czystego negatywizmu. Ponieważ absolutnie nienawidzę hejtu i bezsensownego narzekactwa (jako osoba urodzona w Polsce już przyjęłam wystarczającą jego porcję). Czego się spodziewać? Że wredne komentarze doprowadzą mnie do płaczu (co nie znaczy, że jestem przeciwna krytyce – tak długo, jak jest konstruktywna i mogę się czegoś z niej nauczyć J!).

No dobra, oto plan ogólny. Teraz tylko trzymajcie kciuki, żebym się go trzymała.

Na razie!

N. E. 

Pamiętajcie, że każdy toczy jakąś prywatną bitwę, więc BĄDŹCIE UPRZEJMI.